Makaron w zębach
Jako, że Julia ma wpisane w swój życiorys same porażki i wtopy, to dlaczego aparat miałby to zmienić? No właśnie, myślałam, że metalowe druty na zębach zmienią coś w moim życiu, ale nie wiedziałam jak bardzo. Pierwszą rzeczą jaką zauważyłam jest fakt, iż cały czas się uśmiecham! Szczerze się do komputera, do telewizora, radia i wszystkich dookoła. Nie dość, ze wyglądam jak uśmiechnięty klaun to na dodatek mam non stop zajebisty humor, co jest dziwne, bo spodziewałam się raczej depresji, a nie nieustającego chichotu głupiej idiotki.Drugą rzeczą jest niezdarność. Co chwila się przewracam i potykam, a jak siedzę to spadam z krzesła przy jednym odchyleniu w tył.Nabawiłam się w ten sposób nie jednego guza! Inne to tylko efekty aparatowe czyli: seplenienie, wypluwanie śliny na rozmówcę, ssanie twardych rzeczy (bo kurfa gryźć nie mogę).Ale to nie wszystko! Najgorsze w tym wszystkim jest to, że wyglądam jak jakiś dzieciuch z podstawówki z próchnicą na zębach. Tylko zamiast czarnych dziur są błyszczące szare kropki, o! Mimo to, jestem sobą. Nie zmieniłam poglądów na życie, a moją pasją nie jest plucie na odległość. Mam nadzieję, że za ten cholerny rok moje zęby będą wyglądały jak wypucowana dupa niemowlaka, a uśmiech będzie błyszczał jak żel do włosów u Zaca Efrona.
Pozdrawiam Wasza nowa APARATKA :**
Juliana 22/01/2010 13:57:52 [
komentarzy 6]
Komentuj
Może to i lepiej.
Obudziłam się z łazami w oczach. Jest źle, a nawet i gorzej. Czasami wydaje mi się to wszystko takie bezsensownie inne. Rodzice wciąż się kłócą, a ja wciąż nie mogę nic na to poradzić. Tata powiedział, że to przez mamę, jest zły, że skłania mnie przeciwko niego. Nie wiem, czy to prawda. Wiem, że brakuje mi tak mocnych emocji i uczucia do niego, jakby już dawno wygasły. Jestem jednak 100% pewna, że to nie była wina mamy. To on wolał oglądać telewizje niż ze mną porozmawiać, gdy go o coś prosiłam, rzadko słyszałam pozytywną odpowiedź, w kółko tylko "Nie, nie nie", a gdy uprzejmie pytałam dlaczego mówił "Bo tak". Mama, zawsze pytała "dlaczego za każdym razem dzwonisz do mnie, zzadzwoń do taty, może on ci pomoże?". Nigdy nie pomógł, dlatego z czasem przestałam dzwonić, bo po co się jeszcze bardziej dołować i marnować czas na słuchanie "Nie". Czy tak więc wygląda miłość ojca do córki? Podobno powinna wyglądać inaczej!Ale skąd ja - do jasnej cholery - mogę o tym wiedzieć, skoro nigdy czegoś takiego nie zaznałam! No skąd? Może gdzieś popełniłam błąd, może powinnam była z nim porozmawiać? Chciałabym, naprawdę bym chciała...
Ale wierzcie mi lub nie, że naprawdę, boję się kolejnego odrzucenia.
Juliana 4/12/2009 09:28:44 [
komentarzy 3]
Komentuj
Gorzka jak cukier - rzeczywistość.
Oprócz tego, że mogę sama chodzić na zakupy, zarabiać pieniądze i ogólnie czuję się jak dorosła, to jednak tęsknię za tym wszystkim, co przeminęło - najprawdopodobniej nieodwracalnie. I choć w oczach mam smugi obrazów z tych radosnych i beztroskich lat to pamiętam etapami wspomnień, że było cudownie. To właśnie wtedy lody smakowały najlepiej, a każda złotówka była majątkiem, który co chwila przeznaczałam na słodkie grzechy - słodycze. To wtedy nosiłam to, co chciałam nosić i nikt nawet nie zwracał na to uwagi. Świat poznawałam jedząc piasek z piaskownicy lub upadając z drzewa, a nie ocierając się o gorzkość tego świata. Wszystko było takie inne, pełne światła i przyjemności. Nawet miłość okazywało się inaczej. Teraz brakuje mi wyjścia z rodzicami do zoo, kina, czy do parku. Brakuje mi tych wszystkich doznań i szczęśliwych aspiracji. Brakuje mi wiatru w włosach, który wplątywała pierwsza jazda rowerem, piegów na nosie nabytych u babci na wsi…
Teraz wszystko smakuje inaczej. Rodzicom się pyskuje i udowadnia dorosłością. Ubraniami się szpanuje, a zabawy na dworze? Albo za zimno albo za ciepło, albo nauki za dużo. To nie jest te bajkowe życie, które widziałam będąc dzieckiem. To jest koszmar z którego szydzę jak z gorzkiej herbaty.
Juliana 3/12/2009 19:30:50 [
komentarzy 3]
Komentuj